Trek Crockett 5 disc – coś na zimę.

Wszystko zaczęło się od tego,że potrzebowałem roweru do  jesienno- zimowych treningów,  takiego do którego będzie można zamonotować błotniki i przyjemnie nabijać kilometry. W momencie podejmowanie decyzji posiadałem jeszcze typową szosówkę ze średniej półki i dobrego górala fullsuspension.

Miała być przełajówka. Był wybór- kupić używkę za połowę ceny tego roweru i w większości dostać sprzęt już trochę zajeżdżony,na nieco przestarzałym osprzęcie i hamulcach Cantilever,których szczerze nienawidzę,nawet bardziej niż v-brejków,.Natomiast z drugiej strony  miałem wypasioną nówkę na Shimano 105 z tarczówkami i dożywotnią gwarancją na ramę. Ostatecznie wybrałem tę lepszą opcję,z czego się bardzo cieszę:

corcetPierwsze wrażenie:

Jako,że nie pozwoliłbym komuś innemu złożyć swojego roweru,odebrałem go „do samodzielnego montażu”- w pudełku. Trek naprawdę dobrze się spisuje pakując swoje rowery (swoją drogą trochę ich już złożyłem). W środku wszystko było porządnie pozabezpieczane foliami i gąbkami. Niecała godzina,kubek herbaty i rower był gotowy, jeszcze tylko chwila na dopasowanie błotników i można było jeździć.

Przy wzroście 177cm wybrałem rozmiar 52,niby trochę mało- w pewnym momencie zacząłem się nawet zastanawiać czy aby nie przegiąłem,jednak kilka rundek po pokoju a potem przejażdżka na podwórku uświadomiły mi,że była to bardzo dobra decyzja.

Rower jest krótki,nawet bardzo,dodatkowo stromy kąt główki sprawiają,że można nim swobodnie manewrować  nawet w mocno „zawiłym” terenie.

Rama jest naprawdę sztywna,podczas interwałów na maksymalnym przełożeniu czuć jedynie  delikatne uginanie,które spowodowane jest raczej właściwościami kół,co do których ostatecznie mam parę zastrzeżeń.

Na uwagę zasługuje wewnętrzne prowadzenie linek. Bardzo fajna rzecz,szczególnie podczas noszenia roweru,co w przełaju zdarza się dość często.

Osprzęt Shimano 105 bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zmiana biegów jest szybka i precyzyjna stąd też nie widzę sensu inwestowania w wyższe grupy,które działają absolutnie tak samo. Po przejechaniu ponad 3500km działa tak jak w dniu kiedy złożyłem rower.

Jedyną rzeczą wymienioną w napędzie jest kaseta,której stopniowanie (12-28) zwyczajnie mi nie pasowało. Zastąpiłem ją 12-25

Producent wyposażył rower w opony o szerokości 32mm,dla mnie zupełnie wystarczające. Z resztą, chcąc się ścigać, nie mam co myśleć o dużo szerszych –  limit UCI to 33mm

Po przesiadce z amortyzowanego górala jazda po lesie była swego rodzaju wyzwaniem. Już nie mogłem pedałować na maksa jadąc prosto przed siebie, doszedł też element techniki jazdy. Na początku trochę mnie to denerwowało,w końcu byłem wolniejszy niż wcześniej,jednak wystarczył niecały miesiąc,żeby przyzwyczaić się do nowego stylu jazdy i czerpać z niego same korzyści.

W seryjnej konfiguracji, z najtańszymi pedałami Shimano Trek waży około 9,3kg.Według mnie jest to naprawdę niewiele,biorąc pod uwagę,że rowery profesjonalistów są jedynie około kilograma lżejsze.

Waga samej ramy(aluminium) jest imponująco niska 1240g przy naprawdę sporych przekrojach rur i wysokiej sztywności.

Niewątpliwie zaletą jest  możliwość zrobienia z Treka typowej szosówki. Właściwie nie do końca typowej, bo w Polsce mało kto jeszcze słyszał o hamulcach tarczowych w rowerach szosowych…. W każdym razie wystarczy na seryjne obręcze założyć odpowiednie opony. Standardowy slick 23mm jak najbardziej się do tego nada. Co ciekawe, w ramie bez problemu mieszczą się również koła 26” z oponami do 2,2.

Oczywiście,żeby nie było tak pięknie trzeba też coś skrytykować,taki zwyczaj w naszym kraju. Tym razem padło na koła. Mam co do nich mieszane odczucia. Jest to standardowa konstrukcja ze średniej półki, na wyścigi trochę za ciężkie a na treningi zdecydowanie za lekkie. Stąd też mam w planach wymianę ich na 2 komplety. Jeden typowo wyścigowy a drugi możliwie najgorszy i najcięższy – na treningi.

Jest jeszcze jedna rzecz, standardowe siodło to straszna kanapa i w związku moim tyłkiem przyzwyczajonym do wyścigowych desek musiałem je wymienić 🙂

Dodaj komentarz