Wywołano nas do tablicy z powyższym tematem.  Wywołano jednym krótkim pytaniem:
Co robić zimą żeby przetrwać Rondo Babka?

No cóż…

Najlepiej robić „coś”.

Czyli nie siedzieć na kanapie czekając wiosny.

Banał? No pewnie. Wszyscy to wiemy. Nie wszystkim się udaje 😉
Ale po kolei…

 

„Rondo Babka” lub jak kto woli „mistrzostwa galaktyki”.
Każdy kto na Mazowszu z kolarstwem szosowym ma cokolwiek wspólnego, wie że w niedzielę zbiera się pokaźna grupa kolarzy właśnie na owym rondzie.
Nie ma się co oszukiwać- to najmocniejsza tego typu ustawka w mieście. Kto był, ten wie 🙂
Sam „wyścig” zaczyna się w okolicy Chotomowa. Od tamtego miejsca lekko już nie jest! Niecałe 2 godziny walki o przetrwanie 😉
segment na Strava

 

Czy warto tam bywać?

Jasne. Chcesz być szybki? Jeździj z szybkimi.
To jeden ze sposobów na poprawę swoich kolarskich umiejętności.
Nie mniej temat miał poruszać przygotowanie i na tym się skupimy 🙂

Dróg tyle, ile osób trenujących.

Nie ma jednej złotej metody, rady czy planu treningowego.  Wielu zawodników- amatorów, zimą odchodzi od treningu jako takiego. Starają się utrzymać w tym okresie aktywność fizyczną. Jeżdżą rowerem, biegają, pływają. Nie jest to jednak ułożone w plan, nie ma reżimu treningowego.
Taka metoda ma swoje zalety. Przede wszystkim pozwala odpocząć głowie, a wiosną organizm jest w pewnym stopniu przygotowany do dużych obciążeń i wystarczy kilka tygodni aby znów być w formie.
Droga w miarę łatwa i dająca przyzwoity efekt.

Inni okres zimowy planują skrupulatnie. Chcą w tym okresie zrobić progres i wiosną być na odrobinę wyższym poziomie niż na koniec minionego sezonu.
Ta droga jest najczęściej wybierana przez zawodników MyBike.
Część z nas dodatkowo zimą startuje w zawodach CX. To doskonała forma treningu jak by nie patrzeć.

Jakieś rady?

Z radami ostrożnie. Źle dobrany trening nie przyniesie zamierzonych efektów.
Stąd raczej ogólnikowo poruszymy tę kwestię.

Zimą na pewno nie zaszkodzi odejść lekko od roweru na rzecz innych aktywności.
– Trening na siłowni zawsze w cenie
– Trening funkcjonalny na mięśnie głębokie.
– Treningi tlenowe: biegi, basen, ergometr wioślarski, łyżwy, narty biegowe.

Mimo że na pozór w/w aktywności nie mają z kolarstwem nic wspólnego, zdecydowanie przekładają się na szybkość pokonywania kilometrów w sezonie.

Czasem trzeba też pokręcić korbami. Nie należy całkiem rezygnować z roweru. Jeśli warunki są złe, pozostaje trenażer. Robi robotę zimą. Trenuje też głowę przy okazji 😉

Jest z czego wybierać.
Po prostu trzeba się zmobilizować i ruszyć. Nie może być łatwo, bo w sporcie łatwo się nie da!
Należy małymi kroczkami podążać cały czas pod górę. Mozolnie i w zasadzie bez końca…

Jak się w tym odnaleźć?
Jest sporo książek poruszających temat treningu. Nie zaszkodzi przeczytać którejś z pozycji od Joe Friel’a. Napisane językiem „dla ludzi” są łatwo przyswajalne.
Można też zasięgnąć rady trenujących kolegów, lub zdecydować się na usługi trenera personalnego, który zajmie się tym za nas.

Każda metoda jest lepsza od siedzenia na kanapie 😉

 

I na koniec stara prawda. Chcesz zrobić progres, musisz wyjść poza strefę komfortu. Ogólnie rzecz ujmując- ma boleć!

 

A gdy przyjdzie już wiosna, można z podniesioną głową pojechać na Rondo i rozegrać swój wyścig.
Dla jednych będzie to walka o zwycięstwo, dla innych próba „nie strzelenia” zbyt szybko.
Nie ważne czy uda się osiągnąć cel. Ważne aby tam wracać, próbować do skutku i zbierać doświadczenie. Jak nie uda się w tym roku, może uda się w kolejnym. Istotny jest cel, dążenie do realizacji i ogrom przyjemności płynącej z kolarstwa!

Bo przecież wszyscy lubimy „umierać” w siodle 😀

 

Maciek Puź

Na razie nie ma komentarzy

Podobało Ci się? Masz uwagi? Napisz

%d bloggers like this: