fbpx

Zacznę od tego, że trenażer mimo- że wiele osób się przed nim broni- to podstawowe narzędzie do budowania formy zimą.
Nie unikniemy tego, jeśli wczesną wiosną chcemy zaprezentować godną formę (no chyba że całą zimę spędzimy w ciepłych krajach…), a więc powinno być to narzędzie, które spełnia nasze wszystkie wymagania i będziemy czerpać satysfakcję z jego użytkowania.

Trochę danych technicznych:

  • Model na rok 2020
  • Zintegrowany pomiar mocy z dokładnością +/- 2,5%
  • Pomiar mocy, kadencji, prędkości
  • Maksymalna symulacja nachylenia: 15%
  • Wysoka moc wyjściowa: 1900 wat przy 40 km/h / 2900 wat przy 60km/h
  • Kompatybilny z rowerami szosowymi oraz górskimi 
  • Kompatybilny z napędami 9/10/11 rzędowymi Shimano oraz Sram
  • Kompatybilny z aplikacjami takimi jak: Zwift, TrainerRoad, The Sufferfest, Kinomap, Bikevo
  • Lampki LED sygnalizujące status połączenia, oraz zasilania
  • Wymiary złożonego: 560 x 150 x 495mm
  • Wymiary rozłożonego: 760 x 560 x 495mm
  • Waga koła zamachowego: +/- 3,5kg
  • Waga: 14,5 kg
  • Komplet zawiera trenażer, podkładkę pod przednie koło, oraz kasetę 105 11rz.

Osobiście… za wiele mi to nie mówi, nie jestem osobą która spędza długie godziny analizując wagę koła zamachowego etc.
To musi po prostu działać! 

Pierwsze wrażenia

Trenażer dane mi było wypożyczyć na testy ze sklepu Mybike.pl. Wcześniej korzystałem z trenażera na tylne koło Tacx Booster, którego bardzo sobie chwalę za stabilność i bezawaryjność (wystarcza mi na ta chwilę, gdyż wykorzystuje pomiar mocy z pedałów). 

Po otwarciu pudełka moim oczom ukazał się bardzo kompaktowy sprzęt z rączką, od razu gotowy do rozłożenia. Co jest dla mnie ważne? Prostota użytkowania! I tutaj Suito trafił do mnie w 100%. Wyjąć, rozłożyć nóżki, wypoziomować , podłączyć zasilacz (dziecinnie proste), kasetę miałem już założoną, więc pozostało tylko wpiąć rower.  To również poszło bez przeszkód.

Pierwsza jazda


Jako że skończył mi się darmowy Zwift (cholera tylko 7 dni…) chciałem popróbować innych aplikacji do jego użytku, jest Bkool, Virtugo… ale nie trafiły do mnie, więc zdecydowałem się kupić ZWIFT’A.
Dostałem poradę, do której się zastosowałem, aby wybrać pomiar mocy z pedałów przy konfiguracji (mam favero assiom’y), wtedy będzie dokładniej. Samo połączenie trenażera z aplikacją bajka. Wszystko od razu znalazł, połączył i.. działał. Od razu uprzedzam, mogę być nie obiektywny, jest to pierwszy interaktywny trenażer, z którego korzystam i nie znam tych wszystkich smaczków/funkcji, które docenią tylko koneserzy interaktywnych sprzętów. Ja chcę tylko żeby trenażer pomógł mi wykonać zaplanowaną jednostkę.

Pierwsza jazda odbyła się z systemem EGR (mam teraz złamany nadgarstek, więc sterowanie mocą z trenażera, to idealny wybór dla mnie). Od razu zaskoczenie jak to działa. Nie trzeba kręcić manetką, nie trzeba zmieniać ręcznie oporu.. No po prostu szok, pozostaje tylko cieszyć się jazdą! Trenażer (kroki minimalne jakie ustawiłem to 30s) idealnie dobiera opór, steruje nim do zadanej kadencji bardzo szybko, tak że różnice są naprawdę niewielkie, a ja już nie muszę machać wajchą i zawyżać/zaniżać kadencji, aby krok wyszedł idealnie w 330 wattach. Tutaj odczułem i doceniłem potężną wartość interaktywnego sprzętu.

Kolejne jazdy..

Kolejne jazdy przebiegały pod znakiem doceniania interaktywnej maszyny. Połączenie ze światem ZWIFT to strzał w 10tkę. Trenażer nie nudzi, nie trzeba wyszukiwać setek filmów, zapamiętywać na jakiej zębatce były watty określonego kroku. Można jeździć z ludźmi, w szarym, zamkniętym pokoju ciesząc się treningami. Jazda dowolna w świecie zwift, również przebiegała bez zarzutów, trenażer natychmiast zmieniał opór dostosowując go do nachylenia.

(niebieskie pola to plan treningu, a różowe to moc dostosowywana przez trenażer)

Podsumowanie

Wiele plusów, niewiele minusów. Ale wiem, że takie podsumowanie nie wystarczy. Na duży plus zasługuje dokładność, dostosowywanie mocy, stabilność połączenia, kompaktowość jak i prostota obsługi.
Trenażer jest cichy, a moc wystarczająca. Jeden mały minus, który bym dał to stabilność roweru na trenażerze. W porównaniu do mojego Booster’a bardzo przechylał się na boki.. No ale, z pokoju nie wyleciałem ;-).

Czy bym go kupił?

To trudne pytanie.
Gdybym miał dostępne około 2.5tyś złotych na pewno bym się zastanowił.
Czy jest konieczny? Chyba nie.
I nie tyczy się to Elite Suito, gdyż to świetna, budżetowa maszyna, ale całej gamy interaktywnych trenażerów. Wszystkie treningi, które wykonałem z Elite Suito byłbym w stanie wykonać z moim Booster’em. Nie byłyby na pewno tak „łatwe” w obsłudze, brakowało by mi realnego świata ZWIFT, ale nie utrudniłyby zbudowania oczekiwanej formy.  Dla mnie ten aspekt jest decydujący.

Słowem końcowym Ci którzy poszukują interaktywnego trenażera na jesienne, zimowe i deszczowe dni polecę Elite Suito. Możecie już niedługo przetestować go w sklepie stacjonarnym Mybike na własnych nogach.

Pozdrawiam,

Damian,

Góral z MybikeRoad Team.

Na razie nie ma komentarzy

Podobało Ci się? Masz uwagi? Napisz

%d bloggers like this: