fbpx

W tym roku Memoriał Królaka był organizowany bez konfliktu w terminach MTB dla naszej drużyny. Choć okres wakacji i szczytu urlopowego nie sprzyja frekwencji, to jednak zawodników nie brakowało. Co ciekawe w MTB wystartowało więcej kolarzy niż na szosie. W MTB stawiło się 151 osób, a na szosie 94.
Wśród pań dysproporcja była jeszcze większa – 17 vs 6.

Memoriał Królaka - Mateusz na starcie

Czy warto startować na MTB w kryterium ulicznym?

Wg mnie tak. To rzadka okazja, aby rodzina mogła Cie wspierać na trasie. W końcu jeździ się rundy. Poza tym zjazd Karową to spora dawka emocji, a podjazd Bednarską jest w tempie wyścigowym sporym wyzwaniem.
Wyścig jest w „trupa”, czyli jest tak krótki, że być może dla niektórych nie warty zachodu. Najszybsi amatorzy MTB przyjeżdżają w 34 minuty. Ale jechanie z HR Max przez 34 minuty to naprawdę jest „coś”. Do tego wspaniały doping na Bednarskiej – niezapomniane wrażenia.

Trzeba pamiętać, że Memoriał Królaka to przed wszystkim wyścig zawodowców, którzy startują na końcu. Tam też jest największe widowisko. Ja w tym roku nie wytrwałem do końca, ale muszę powiedzieć, że relacja online była bardzo fajna. Nie był to Eurosport, ale czuło się, jakby się tam było. Ujęcia były w najważniejszych miejscach i cały czas było wiadomo, kto ile ma pkt, jaka przewaga. Super!
Memoriał Królaka - Mateusz i Mimi na trasie
Memoriał Królaka to też spotkanie towarzyskie. Spotykają się zawodnicy, co jeszcze jeżdżą MTB i ci, co przeszli już na szosę. Choć ja osobiście znam już osoby, które migrują w drugą stronę, to jednak ciągle migracja trwa raczej w stronę szosy.

A na szosie Memoriał Królaka to jeszcze większe emocje. Na kostkę wpada się z większą prędkością. Doznania to nie drgania tylko trzęsienie ziemi na granicy przyczepności. Emocje na granicy paniki przed upadkiem z ekstra doładowaniem adrenaliny. Najlepsi robią tam segment poniżej minuty. Mi Strava powiedziała 1.01 wiec tylko „kilka sekund gorzej” Tylko, że był to najlepszy zjazd. A Ci bardziej pro za każdym razem jadą poniżej minuty.

Podjazd szosą pod Bednarską

To nieustanne wybijanie się z rytmu i poszukiwanie optymalnego toru jazdy. Nie ma jednej recepty na podjazd, bo kostka jest tak zepsuta i nierówna, że wygląda to tak, jakby był to tor wytrzymałości dla roweru. Tak zresztą jest w istocie, bo wiele rowerów szosowych nie wytrzymuje tego. Ja osobiście preferuję jazdę blisko krawężnika. Choć po drodze jest kilka dziur, gdzie koło może wpaść ale mi tam „szło najłatwiej”. Zresztą to praktyka czyni mistrza, więc warto było Bednarską potrenować przed wyścigiem, aby znaleźć swój własny tor. Trenowanie na Karowej było raczej niemożliwe, gdyż optymalny tor zjazdu przebiega pod prąd.
Memoriał Królaka - wyścig trwa

Ponownie po dwóch latach wystartowałem zarówno na MTB, jak i na szosie. Nie byłem wyjątkiem, bo tak samo zrobiła Krysia oraz kilkanaście innych osób. Szkoda, że nie ma duatlonu bo wtedy kto wie, może byłbym blisko pudła. A już na pewno w kategorii ’77 i starsi.
W tym roku poprawiłem czas o 1 minutę w MTB i aż o dwie minuty na szosie. Wydaje mi się że nauczyłem się już zjeżdżać Karową, gdyż tylko tam udawało mi się kogoś wyprzedzać przy równoczesnym byciu wyprzedzanym na Bednarskiej. W sumie wyszło, że mniej więcej jechałem z tymi samymi osobami cały wyścig.

Mam też takie spostrzeżenie, że gdy grupa ma więcej niż 5 osób to jest wolniejsza, gdy grupa składa się z 2-4 osób. Teorię mam taką, że nikt nie chce ciągnąć całej grupy i czeka na zmianę, a gdy jest kilka osób to po prostu ta pierwsza osoba chce się urwać i nie ogląda się za siebie w poszukiwaniu zmiennika.
Memoriał Królaka - Krysia na podium

Wg Garmina więcej z siebie dałem na szosie – IF (Intensity Factor) 1.12, a na MTB – IF 1.08. Więc za rok poprawiam czas o minutę na MTB 🙂

Mieszkańcy i turyści na pewno nie są zadowoleni, gdy nie mogą przejść na druga stronę ulicy. Ale co tam. Przecież biegacze blokują Warszawę na większym obszarze i to dwa razy w roku. Nie wspominając o innych manifestacjach, miesięcznicach itd. Więc ten jeden dzień nie powinien być taką wielką tragedią.

Nie mniejsze emocje są wśród dzieci a na pewno wśród ich rodziców. Raz, że całodniowa impreza. Dwa, że dla 8-latka podjechanie Bednarską to nie lada wyczyn (większość i tak wprowadza rower, więc to nie wstyd). I choć dzieci robią jedna pętle 3 km to widać, że jadą na 200% i to jest piękne. Mam tylko nadzieję, że robią to dla frajdy, a nie dla rodziców.
Memoriał Królaka - Mimi z pucharem (w zastępstwie)

Memoriał Królaka – jak poszło naszej drużynie.

Krysia 1. miejsce w MTB i 3. na szosie
(Krysia miała tylko 45 minut przerwy miedzy wyścigami)
Krzysztof Mrożewski pojechał świetnie zabrakło mu 3 sekund, aby być drugim w kategorii 77+
Największy szczęściarz to Karol, który wygrał PUCHAR za 40. miejsce. Brawo!
Ja, choć większy postęp zrobiłem na szosie, to lepsze miejsce mam na MTB, gdzie startowało więcej osób. MTB – 32/151 open i 12. w kategorii, a na szosie 47/94 i 11 w kategorii. Dostałem na finiszu dubla. Za rok może uda się go nie dostać.

W wyścigu szosowym najlepszy z naszej drużyny był Maciek (segment na Karowej poniżej minuty). Za rok na pewno stawi się wcześniej do sektora startowego, bo tej straty nie da się później nadrobić.
Mateusz był drugi spośród „naszych” (za rok pewnie z nami potrenuje zjazdy).
A to wyniki. Gratuluję wszystkim uczestnikom.

Attention: The internal data of table “10” is corrupted!

%d bloggers like this: