Poland Bike w Chotomowie to nowość sezonu 2018. Myślę, że wielu osobom jest to dość dobrze znane miejsce, gdyż niemało osób w PB startuje z Legionowa. Co prawda ta miejscówka ma konkurencję, bo do Wieliszewa jest rzut kamieniem ale wyścig był w całości poprowadzony w jednym kompleksie leśnym, należącym właśnie do wspomnianego wcześniej Chotomowa.
Las, w pewnym sensie, nie oferował jakichś extrasów, ale trasa była już poprowadzona mistrzowsko. Ukłon w stronę organizatora. Wszystko co dało się wycisnąć z tej miejscówki, zostało zrobione.

Poland Bike w Chotomowie

Na początku

były więc do pokonania wydmy, gdzie dobór toru jazdy był kluczowy. Dojazd peletonu powodował tam niezły bałagan. Wystarczyło, że jedna osoba nie dawała rady i już 20 osób schodziło z roweru. Na drugim okrążeniu już nie było tego problemu.
Jazda po zaroślach niosła spore ryzyko plaskacza od jakieś gałęzi. Myślę, że osoby jeżdżące bez okularów wręcz musiały zamykać oczy… co oczywiście nie jest rozsądne… gdy jedzie się za kimś na kole. Dawno się tak nie przedzierałem przez krzaki… Były więc momenty, gdzie nie było miejsca na wyprzedzanie lub po prostu się to nie opłacało, bo kosztowało dużo wysiłku. Bardzo podobała mi się też końcówka trasy, gdzie zjeżdżało się i wjeżdżało na skarpy – było naprawdę fajnie, gdy się złapało rytm. Lewo, prawo, góra, dół i tak przez prawie 2km.

Dla mnie to był bardzo udany start. Co prawda początek tego nie zapowiadał, bo przez gapiostwo prawie spóźniłem się na start. Wpadłem do swojego 3. sektora dwie minuty przed startem, bez rozgrzewki, mocno rozkojarzony. Początek więc starałem się po prostu spokojnie zacząć tak, aby organizm się obudził i nie przegrzał, o ile w ogóle jest to możliwe, bo zawsze jest straszna pogoń. Powstrzymywałem się więc przed każdym zbyt męczącym wyprzedzaniem. Niemniej systematycznie przesuwałem się do przodu. Na trasie był moment, gdzie wyjeżdżało się na chwilę z lasu i najpierw jechało się ze 2km szutrówką, a później niecały 1km po kostce. I na tym odcinku udało mi się dojechać peletonik. Prędkość była w okolicach 35km/h.

Poland Bike w Chotomowie

Na drugim okrążeniu, jadąc już samemu, praktycznie tylko chwilami dobiłem do 30km/h. Czasami trzeba mieć po prostu trochę szczęścia aby akurat trafić na taką grupę. Często jest jednak tak, że nie ma komu ciągnąć takiego peletonu lub wyjeżdża się z lasu samemu. Na koniec pierwszego okrążenia nie było gdzie wyprzedzać, czuć było jak osoby z FANa zaczynają finiszować. Mi to bardzo pasowało, bo nikt mnie nie spowalniał.

Wjazd na drugie okrążenie

i oczywiście nie widać nikogo przede mną, nikogo z tyłu. Ale ponieważ to była dopiero pierwsza godzina, a ja wreszcie czułem się rozgrzany, ruszyłem w pogoń, byle kogoś dogonić. Już na wydmach doszedłem pierwsza osobę i zobaczyłem, że jakieś 200m przede mną jest jeszcze jakaś grupka. Ponieważ wydmy pokonywałem tak dużym impetem, z radości, że nikt mnie nie blokuje, okazało się, że grupka na horyzoncie zbliżała się w oczach. Po kilku minutach ją doszedłem, ale już bez sił na wyprzedzanie. Dostosowałem więc prędkość i zbierałem siły. Wiedziałem, że czeka mnie niedługo prosta na szutrach, gdzie lepiej nie być samemu… Finalnie nie wytrzymałem i gdy nadarzyła się okazja, wyprzedziłem i mocno nacisnąłem na pedały. Obejrzałem się jeszcze, czy będą wsiadać na koło, ale zostali.

Poland Bike w Chotomowie

Tymczasem przede mną mignęła niebiesko-zielona sylwetka, czyli ktoś z teamu. Znowu dostałem skrzydeł i podjąłem gonitwę. Karol miał właśnie kryzys, więc go szybko zostawiłem, bo mi ustąpił drogi. Do mety już nikogo nie dogoniłem. Na mecie euforia, czułem, że zrobiłem dobry czas. Sprawdzenie wyników i jest awans do drugiego sektora. Później się okazało, że przyjechałem pierwszy z trzeciego sektora. Naprawdę fajnie ,bo na początku było sporo blokowania. Ale i tak decydujące jest jednak to, że trzeba mocno naciskać na pedały.
Drużynowo zajęliśmy trzecie miejsce, co jest i tak dobrym wynikiem, gdyż kilku mocnych osób zabrakło tym razem na starcie.

Wyniki MyBike.pl MTB Team na Poland Bike w Chotomowie

132 Mrożewski Krzysztof 1960 M5 10 2 MAX MYBIKE.PL 568.10
118 Tkaczyk Sylwia 1988 K2 3 2 MAX MYBIKE.PL 564.69
53 Szlązak Piotr 1973 M4 34 8 MAX MYBIKE.PL 514.39
108 Zduniak Karol 1984 M3 46 25 MAX MYBIKE.PL 496.14
401 Buczyński Piotr 1973 M4 81 22 MAX MYBIKE.PL 432.74
885 Lemieszek Sławomir 1959 M5 86 12 MAX MYBIKE.PL 414.10
59 Perczyński Radek 1979 M3 53 19 MINI MYBIKE.PL 354.50
617 Ślesicki Grzegorz 1972 M4 110 34 MINI MYBIKE.PL 325.69
107 Schabowicz Krzysztof 1983 M3 273 101 MINI MYBIKE.PL 246.99
1143 Kuchniewska Beata 1966 K5 48 6 MINI MYBIKE.PL 244.83

Na koniec trzeba powiedzieć, że niewiele brakowało, żeby maraton odbywał się w deszczu… Na szczęście przestało padać z pół godziny przed startem. Temperatura 17ーC była optymalna. Mokry piach na trasie tylko ułatwiał jazdę po „piaskownicach”. Mnie osobiście bardzo się na Poland Bike w Chotomowie podobało i polecam to miejsce wszystkim, których zabrakło.

Piotr
Zdjęcia: Zbigniew Świderski

Poland Bike w Chotomowie

%d bloggers like this: