1. Kiedy pierwszy raz pomyślałeś aby wystartować w EPIC?

Pierwszy raz na starcie maratonu mtb pojawiłem się z 10 lat temu. To była katastrofa. Pierwszy raz założyłem buty SPD a zawodu były w deszczu w Szydłowcu czyli z mazowieckiej perspektywy w górach. Miałem jeszcze najtańszy rower ze sklepu na V-brake’a. Efekt był taki, że nie wyszedłem nawet z 10 sektora. Ale spodobało mi się. Zamarzył mi się wyścig etapowy. Pamiętam jak w 2012 r. w Bikeboardzie przeczytałem o Cape Epic to od razu poczułem, że kiedyś się to wydarzy. Po drodze było kilka w kraju dla przetarcia, z ułańską fantazją pod kaskiem. Cape Epic to już poważniejsze przygotowania.

2. Rok temu byłeś tam wolontariuszem czy to doświadczenie pomogło CI w przygotowaniach?

Myślę, że bardzo dużo. Przede wszystkim nie jadę w nieznane, mam kontakty na miejscu. Wiem jak się poruszać po miasteczku namiotowym, wiem kogo się spodziewać. Widziałem, że oprócz czołówki amatorów (pomijając elitę zawodowców) jadą tam też w miarę przeciętni ludzie. To działa uspokajająco 🙂

3. Ta etapówka ma opinie jednej z najtrudniejszych? Dla nas poprzez zmianę klimatu strefy czasowej innego podłoża wydaje się to trafne określenie. Jakie jest Twoje zdanie w tym temacie?

Zeszły rok był wyjątkowy. Na miejscu była susza stulecia. W pamięci utkwił mi etap 5 bodajże, gdy na naszym bufecie sporo osób po prostu siadało w cieniu pod drzewem na zielonej trawce i nie miało siły ruszyć dalej. Z drugiej strony wolę upał niż deszcz. Mieliśmy rekordowe temperatury w kraju ostatnimi latami i muszę przyznać, że dobrze mi się jeździło. Podłoże na Cape Epic jest na tyle zmienne, że każdy znajdzie coś dla siebie. A strefa czasowa tak naprawdę ta sama. Chyba, nie taki diabeł straszny…

4. Jaki wybrałeś rower i czym się kierowałem?

Do RPA leci ze mną TREK TOP FUEL 9.8. Na maraton etapowy moim zdaniem absolutna konieczność to pełne zawieszenie. Naprawdę nie było tam sztywniaków. By wszystko zgadzało się z barwami team’owymi wybór treka był oczywisty.

5. W tym roku po raz pierwszy chyba  dwie ekipy z polski czy to prawda?

Będą dwie w stu procentach ekipy amatorów z Polski. jestesmy w stałym kontakcie z naszymi konkurentami. Właśnie z uwagi na mój wolontariat dzielę się swoimi doświadczeniami (np. weźcie sznurek by było gdzie wysuszyć ręcznik po kąpieli 🙂 ). Oprócz tego jedzie jeden Polak w parze z “lokalesem” no i Maja Włoszczowska w parze z Ariane Luthi.

6. Jak się przygotowywałeś do tych zawodów?

Nie mogłem sobie zlekceważyć tego startu i podejść do niego na zasadzie “co będzie, to będzie”. Trenuję, wraz z moim teamowym partnerem Aleksandrem Grędą, od połowy października pod okiem Adama Ostrowskiego. Sporo czasu spędziłem na siłowni targając handle. Oczywiście większość to i tak kręcenie w miejscu. Wybrałem siłownię i rower do spinningu przez wzgląd na mój układ dnia. Było to dla mnie wygodniejsze od domowego trenażera. By trening był bardziej efektywny trenowałem z miernikiem mocy w pedale – co rano wkręcałem go do spinnera 🙂 Tygodniowe obciążenie dochodziło do 14 godzin.

7. Gdzie będzie można śledzić postępy i czego CI życzyć?

Najważniejsze by dojechać w tempie, na które nogi pozwolą. Nie chciałbym doturlać się do mety, jak miało to miejsce na MTB Trophy, z paraliżującym bólem pleców gdzieś w końcu stawki. Jak do tej pory udawało się unikać nam żołądkowych rewolucji na wyścigach więc jesteśmy dobrej myśli.

8. Jaki jest koszt całego przedsięwzięcia i kto Cię wspierał?

Tanio nie jest. Start obecnie około 11,000PLN od osoby + bilet. Wsparcie w postaci sprzętu jest z mybike.pl oraz z skleprowerowy.pl. Skleprowerowy.pl wspiera nas też finansowo.

9. Jaki jest Twój wasz cel?

Plan minimum to dojechać. Plan optimum by dojechać “na maxa możliwości”. Oczywiście dochodzi do tego dobra zabawa w miasteczku.

10. Jakie masz FTP?

Wg pomiaru z początku listopada niewiele ponad 300.

11. Co wg Ciebie w Twoich przygotowaniach było najważniejsze?

Wsparcie od rodziny wiele ułatwia. Trenowałem porankami, wstawałem o 5 rano i jechałem na siłownię. Sobota wolna a niedzielne poranki spędzam w Kampinosie. Zrozumienie najbliższych jest bardzo ważne. Po drugie konsekwencja. Łatwo znaleźć wymówke by poleżeć rano w łóżku.

%d bloggers like this: